Santiago de Chile

Zaczniemy może od widoku z naszego pokoju w hostelu. Jest to główny plac w Santiago- Plaza de Armas, a hostel jest ekstra. Jedyne, do czego można się przyczepić to ciepła woda, której za wiele nie ma, a między 23 a 6 rano wody w hostelu nie ma wcale. Ale nie ma tragedii, będzie i tak gorzej J

IMG_1407 IMG_1285Rano zjedliśmy pierwszy raz od dobrych kilku dni hostelowe śniadanie nie składające się tylko z bułki/chleba, masła i dżemu, lecz wreszcie gwiazdą śniadania była szynka i ser. Na bogato! Z racji tego, że na Santiago po konsultacjach ze znajomymi, którzy w Santiago już byli, daliśmy sobie jeden dzień, a wieczorem w planie mieliśmy jechać wreszcie do Valparaiso, postanowiliśmy skorzystać z Free Walking Tour. Trzeba podkreślić, że w zasadzie w Ameryce Południowej człon „free” to tylko nazwa, bo de facto pod koniec wycieczki każdy daje przewodnikowi trochę pieniędzy od siebie, z resztą na samym początku przewodnik o tym informuje. Lepiej więc nazwać to „Tours for tips”, co z resztą np. w Valparaiso właśnie tak się nazywa. Daje się po prostu tipy wg własnego uznania, zazwyczaj jest to około 10/15 dolarów na osobę, więc jeśli trafi się na ogarniętego przewodnika to nie jest to dużo, natomiast oszczędza się dużo czasu, którego my nie mamy aż nadto.

Co by nie było, Free walking tour w Santiago naprawdę polecamy, szczególnie z przewodnikiem o imieniu Franco- ogromna wiedza, temperament i bardzo dobry angielski, co jest ogromnym plusem. Wycieczka trwała 4h i prowadziła przez wszystkie najważniejsze punkty Santiago, poczynając od Katedry, która niestety akurat jest w remoncie, pałac prezydencki, chilijskie Wall street, operę, kawiarnie, park, aż po dzielnicę studencką zaraz pod punktem widokowym i domem Pablo Nerudy, czyli jednego z najsłynniejszych chilijskich poetów. Kilka zdjęć poniżej:

IMG_1322 IMG_1316 IMG_1304Jesteśmy w Santiago kilka dni, bo hucznie obchodzonym święcie, więc wszędzie porozwieszane są flagi. Oczywiście na oficjalnych budynkach flagi są wszędzie, ale poza tym ;porozwieszane są w sklepach, na domach. Flaga na placu pod pałacem prezydenckim ponoć jest wielkości 1/3 boiska do piłki nożnej.

IMG_1308Po drodze zatrzymaliśmy się na wino i empanade pino, czyli z mięsem, cebulą, oliwką i jajkiem. Wino zaś, pamiętajmy, jest w Cgile najtańszą rzeczą, jaką można kupić lub zamówić. Niejednokrotnie jest tańsze nawet od soku czy innego napoju bezalkoholowego. Dlatego do końca podróży po Chile wino będzie nam wszędzie towarzyszyć J

IMG_1330Idąc przez park zauważyliśmy mnóstwo bezdomnych psów, które jednak nie wyglądały na wygłodzone ani chore. Franco wyjaśnił, że są to psy przede wszystkim porzucone przez swoich właścicieli i choć może są bezdomne to jednak są to wspólne psy mieszkańców. Dlaczego? Ano dlatego, że mieszkańcy zrzucają się na weterynarzy, szczepienia dla tych psów, zapewniają im wspólnie jedzenie i wodę. Dlatego też w Santiago mówi się, że choć te psy SA niczyje to tak naprawdę są one wszystkich. Faktem jest, że są one naprawdę zadbane i radosne.

IMG_1336Bardzo fajnym miejscem na spacer, ale też na obiad jest dzielnica studencka w Santiago. Pełna jest kolorowych knajpek, gdzie w dość niskiej cenie możesz dobrze zjeść. Czasem aż za dobrze, bo my osobiście zamówiliśmy sobie polecane przez Franco dania typowo chilijskie (nazw już oczywiście nie pamiętamy), a nie byliśmy w stanie tego zmęczyć. Było pyszne, ale choć zjedliśmy tylko połowę to jednak ledwo podnieśliśmy nasze tyłki z krzeseł. Nie ma umiaru.

IMG_1389IMG_1332 IMG_1343 IMG_1382Typowe chilijskie jedzenie opiera się na mięsie, kukurydzy, fasoli i często także dyni. Jest to dość prosta kuchnia, ale trzeba przyznać, że bardzo dobra i sycąca. Co dodatkowo ciekawe, w Santiago w dzielnicy studenckiej piwa nie sprzedaje się na butelki, lecz na litry. Jest bardzo tanie i bardzo dobre.

Dalej wyjechaliśmy kolejką na najwyższy punkt w Santiago, skąd rozpościera się widok na całe miasto. Gdy pogoda dopisuje można zobaczyć Andy otaczające miasto, my jednak nie mieliśmy tego szczęścia, a szkoda.

IMG_1379 IMG_1356 IMG_1362Warto podkreślić, że w Chile nie tylko zwykli śmiertelnicy są niezwykle mili i uprzejmi, uśmiechnięci i ciekawi obcokrajowców. Są zupełnie inni niż w Argentynie czy Brazylii, gdzie jednak odczuwa się pewien niepokój i nietrudno być okradzionym. Tutaj nie czujesz się w żaden sposób niebezpiecznie. Można swobodnie poruszać się z aparatem, komputerem i nikt nawet na to nie zwróci uwagi. Dodatkowo, służby publiczne w Chile są niezwykle pomocne. Są dosłownie na każdym kroku i w każdej sprawie Ci starają się pomóc. A jeśli chcesz im zrobić zdjęcie to nawet się ładnie ustawią, wyprężą i uśmiechną, żeby Twoje zdjęcia wyszły super J

IMG_1385 IMG_1396A tak wygląda nasze zbieranie bransoletek z poszczególnych krajów, w których w Ameryce Południowej byliśmy. Piotrek oczywiście już zdążył zgubić bransoletkę z Brazylii, którą kupiliśmy w faveli. W każdym razie do końca podróży uzbiera się niezła kolekcja.

IMG_1386Ciekawostką jest to, że w Chile bardzo ciężko o dobrą, prawdziwą kawę. Od kilkudziesięciu lat dostępna jest jedynie ohydna kawa rozpuszczalna, co widać w marketach i mniejszych sklepach, gdzie na półkach jest jedynie herbata i śladowe ilości kawy. Jeden z Chilijczyków, aby zachęcić ludzi do picia kawy (tym samym do otworzenia biznesu), wpadł na wspaniały pomysł by otworzyć „kawiarnie” ze skąpo ubranymi dziewczynami. Tak też nieprzyjemny smak kawy można było osłodzić widokiem dziewczyn, które niejednokrotnie flirtują, a standardem jest, że całują na przywitanie. Obecnie wygląda to tak, że niejednokrotnie kilka razy dziennie w niektórych cafeteriach drzwi ryglują się na minutkę i dziewczyny zrzucają z siebie wszystko, bez wyjątku J. Nie udało nam się natrafić na taką chwilę, jednak mieliśmy swoją „prywatną dziewczynę”, której zadaniem było nas zabawiać i widok na pozostałe z tyłkami na wierzchu, gdzie skąpa sukienka zakrywała ledwie nerki.

IMG_1393To już tyle z Santiago, wsiadamy w autobus i jedziemy do Valparaiso nad ocean.

Adios!

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s