Święta Dolina -Pisac,Ollantaytambo,Chinchero

Kilkanaście kilometrów na północ od Cuzco ciągnie się dolina rzeki Urubamby, zwana Świętą Doliną. To tutaj znajduje się wiele inkaskich ruin zachwycających po dziś dzień. Inkowie docenili walory geograficzne tego trudnodostępnego regionu z przyjaznym klimatem i żyznymi glebami, które świetnie nadawały się do uprawy kukurydzy i ziemniaków, z których to do dziś ów region słynie. Tutejsza kukurydza jest zupełnie inna niż nasza- jest dużo większa, a jej jedno ziarenko nie raz jest rozmiaru monety 1 Sol (podobnej do 2 złotówki). To właśnie tutaj wyrabia się pyszne piwo kukurydziane.

Poinkaskie ruiny są w Świętej Dolinie w zasadzie na każdym kroku. By zwiedzić całą dolinę trzeba wędrować kilka dni, tydzień lub nawet dłużej, delektując się pięknym krajobrazem i chłonąc indiański folklor. Warto wspomnieć, że Świętą Dolinę obejmuje bilet turystyczny kupiony w Cuzco, o którym była już mowa w poprzednim wpisie.

IMG_3554 IMG_3563My wybraliśmy opcję zwiedzenia trzech inkaskich miejscowości w jeden dzień- Pisac, Ollantaytambo i Chinchero. Zaczęliśmy od Pisac – miasteczka zlokalizowanego jakieś 30 km od Cuzco, słynącego nie tylko z ruin inkaskiego miasta, ale także doskonałych wyrobów ze srebra.

Ruiny w Pisac niewiele ustępują swym urokiem Machu Picchu i trzeba podkreślić, że są jednak większe od samego Machu Picchu właśnie. Pisac jest uznawane, obok Ollantaytambo, za najcenniejsze pozostałości cywilizacji Inków w Świętej Dolinie Urubamby.

Niesamowite wrażenie robią misternie zrobione i świetnie zachowane tarasy, które świadczą o tym, że to miejsce pełniło rolę m.in. ośrodka rolniczego. Zostały tak skonstruowane, że woda z gór spływała po kolei po każdym poziomie, nawadniając w ten sposób uprawy.

IMG_3577 IMG_3588Prócz funkcji rolniczych, Pisac był tez kompleksem sakralnym oraz pełniło rolę obserwatorium astronomicznego. Ponadto był siedzibą arystokracji z bogatymi pałacami i domami.

IMG_3600Wśród skał zaś można dojrzeć inkaskie grobowce, które nie są jednak udostępnione dla zwiedzających. Ponoć większość z nich już dawno została splądrowana przez złodziei.

IMG_3582Dalej pojechaliśmy do Ollantaytambo, w skrócie nazywanej przez tubylców Ollanta, jakieś 74 km od Cuzco. Samo miasto jest bardzo przyjemne, choć ogrom turystów odwiedzających to miejsce zaburza atmosferę.

Trzeba przyznać, że ruiny Ollantaytambo robią niesamowite wrażenie, jednak według nas stanowczo powinien tu zostać wprowadzony limit turystów, których jest tu tak dużo, że powstają swego rodzaju korki podczas prób wejścia na szczyt ruin. Mocno irytujące.

Ollantaytambo zostało zbudowane na planie lamy, choć niestety trudno to dojrzeć pośród tłumów turystów. Zostało pięknie umiejscowione pośród gór, amfiteatralnie wznosząc się zaraz nad inkaskimi uliczkami miasta, które zachowały się po dziś dzień.

IMG_3610Co ciekawe, osada nie została przez Inków dokończona, jednak to, co wzniesiono, wystarczyło, by odeprzeć atak Hiszpanów w XVI wieku. Tradycyjnie już mury budowano z idealnie dopasowanych kamieni, które sprowadzano z kamieniołomu (7 km z góry, przez rzekę Urubambę i dalej na szczyt osady, największy kamień waży 50 ton!).

IMG_3635IMG_3622Przy okazji warto wspomnieć rolę powyższych „okienek” między dopasowanymi kamieniami. Jest to inkaski „telefon”-wkładając głowę do tego okienka i mówiąc tam lub klaszcząc, ów dźwięk bez problemu dochodzi na szczyt osady umożliwiając tym samym komunikowanie pomiędzy dolną a górną częścią Ollanty.

Po drugiej stronie ruin, na przeciwległym zboczu, umiejscowiony został inkaski spichlerz, który jednocześnie pełnił rolę systemu wentylacyjnego. Niestety nie mieliśmy czasu tego miejsca odwiedzić (ponoć spacer tam zajmuje w sumie jakieś 3 h, ale widok stamtąd na ruiny Ollantaytambo musi być niesamowity).

IMG_3616Cały kompleks naprawdę robi wrażenie, szkoda tylko, że jest tak strasznie dużo turystów, którzy kompletnie nie mają świadomości, gdzie są i co robią i tylko przepychają się, żeby zrobić zdjęcie nie doceniając w żaden sposób tego miejsca.

IMG_3624 IMG_3640 IMG_3649Ostatnim punktem tego dnia było Chinchero, gdzie dotarliśmy, gdy zaczął zapadać zmrok. Według Inków to tutaj narodziła się tęcza. Jest to miejsce, gdzie mieszkańcy po dziś dzień kultywują inkaską tradycję, o czym świadczą m.in. codzienne stroje. Jest to jedyne miejsce w całym Peru, gdzie do farbowania materiałów i futer alpaki czy lamy wciąż używa się wyłącznie naturalnych barwników, pozyskiwanych z roślin, np. słonecznika czy kukurydzy, cebuli. To także tylko tutaj sztuka tkacka przetrwała jeszcze z czasów Inków i do dziś wszelkie wyroby tkackie, np. obrusy, wyrabia się dokładnie w ten sam sposób, co Inkowie.

IMG_3661 IMG_3673 IMG_3676 IMG_3688Do Cuzco powróciliśmy wieczorem, zostawiliśmy rzeczy w hostelu i pomknęliśmy na kolację, na którą umówiliśmy się z Sue i Bradem. Przed wyjazdem panowie chcieli jeszcze wspólnie spróbować peruwiańskiego specjału- świnki morskiej.

20141015_204418 20141015_204655Po jej zjedzeniu zgodnie stwierdzili, że w smaku-nic specjalnego i że zbyt wiele trudu trzeba włożyć, by dostać się do mięsa. Warto spróbować, ale drugi raz by tego nie zamówili 🙂

Zjedliśmy wspólnie kolację, wypiliśmy winko i ostatecznie się pożegnaliśmy, bo teraz nasze trasy już się rozchodzą- my jedziemy do miejscowości Ica i Huacachina, zaś Sue i Brad wracają do Santiago, skąd mają samolot powrotny do Nowej Zelandii.

Wieczór zakończył się krótką kimką na kanapie w hostelu z hotelowym szczeniakiem, który jak podrośnie to będzie gigantem! Jutro jedziemy dalej, zbliżając się coraz bardziej do Limy, z której przyjdzie nam wracać do Europy.

20141015_224108Adios!

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s