PODSUMOWANIE WYJAZDU DO AMERYKI POŁUDNIOWEJ

Jak to mówią, lepiej późno niż wcale Nie lubimy robić podsumowań, bo to kończy pewien etap i go zamyka, a my nie chcieliśmy go wcale zamykać. . .
Ciężko było nam wrócić do rzeczywistości po tak niesamowitej przygodzie, jaką była dla nas Ameryka Południowa. Można nawet powiedzieć, że za wszelką cenę staraliśmy się do tej rzeczywistości nie wracać, wspominając kolejne chwile spędzone tam, po drugiej stronie Atlantyku. Podsumowanie tego, co się tam działo, jest niezwykle trudne. Jednak po roku jesteśmy w stanie się zdystansować i troszkę inaczej na to spojrzeć, z innej perspektywy. Co nie zmienia faktu, że cholernie chcemy do Ameryki Południowej wrócić i mamy już kilka pomysłów, jak ów plan zrealizować i jak będą wyglądać kolejne trasy po tym niesamowitym kontynencie Nie, Mamo, wbrew Twoim marzeniom, nie usiądziemy nigdy na dupie, choć ciągle nas o to prosisz 🙂

 

Usiedliśmy kilka miesięcy temu przy winie i spróbowaliśmy dojść do tego, co było dla nas „NAJ” w tej podróży, poniżej więc kilka naszych typów i kategorii spośród miejsc, które mieliśmy szansę odwiedzić:
1. PAŃSTWO, KTÓRE ZROBIŁO NA NAS NAJWIĘKSZE WRAŻENIE – BOLIWIA
IMG_1980 (Kopiowanie)IMG_1995 (Kopiowanie)IMG_2011 (Kopiowanie)IMG_2041 (Kopiowanie) IMG_2111 (Kopiowanie)
2. MIASTO, KTÓRE ZROBIŁO NA NAS NAJWIĘKSZE WRAŻENIE – tu mieliśmy problem z wybraniem jednego… więc ex quo RIO DE JANEIRO i CUSCO
IMG_0054 (Kopiowanie)IMG_0078 (Kopiowanie) IMG_0209 (Kopiowanie) IMG_0218 (Kopiowanie)IMG_2999 (Kopiowanie) IMG_3005 (Kopiowanie) IMG_3054 (Kopiowanie) IMG_3706 (Kopiowanie)
3. NAJLEPSZE, CO UDAŁO NAM SIĘ ZJEŚĆ – MIĘSO Z ALPAKI , zdjęcia talerza nie mamy, bo też nie wygląda jak coś specjalnego (za to w smaku pycha!), ale za to wrzucamy poniżej zdjęcie suszonego na słońcu mięsa alpaki. Jeśli kiedykolwiek będziecie mieć okazję, spróbujcie, jest przepyszne!

IMG_2534 (Kopiowanie)

4. MIEJSCE (POZA MIASTEM), KTÓRE ZROBIŁO NA NAS NAJWIĘKSZE WRAŻENIE – SALAR DE UYUNI (zdjęcia są już przy okazji pkt 1, więc nie będziemy powtarzać) i MACHU PICCHU

IMG_3334 (Kopiowanie) IMG_3335 (Kopiowanie) IMG_3354 (Kopiowanie) IMG_3382 (Kopiowanie)

No dobra, z Salarów też, chociaż 2 zdjęcia 🙂

IMG_2313 (Kopiowanie) IMG_2440 (Kopiowanie)

5. NAJPIĘKNIEJSZA PLAŻA – IPANEMA W RIO DE JANEIRO

IMG_0468 (Kopiowanie) IMG_0246 (Kopiowanie)

6. NAJFAJNIEJSZY ZWIERZ , JAKIEGO SPOTKALIŚMY – tu mały spór, bo Karolina wybrała małpy w Rio na Głowie Cukru, a Piotrek lamy na Machu Picchu

IMG_0030 (Kopiowanie) IMG_0042 (Kopiowanie) IMG_3480 (Kopiowanie) IMG_3488 (Kopiowanie)

7. NAJŁADNIEJSZE PAMIĄTKI – BOLIWIA, LA PAZ, TARG CZAROWNIC

IMG_2616 (Kopiowanie) IMG_2630 (Kopiowanie)
8. NAJBARDZIEJ MALOWNICZE WIDOKI PODCZAS PODRÓŻY– droga do Aquas Calientes, czyli miejscowości położonej poniżej Machu Picchu. Idzie się ok. 10 km wzdłuż torów kolejowych przez las tropikalny, dookoła malownicze wzgórza, rwąca rzeka, kolibry, kolorowe kwiaty, banany. Widoki nieziemskie!

IMG_3227 (Kopiowanie) IMG_3229 (Kopiowanie) IMG_3241 (Kopiowanie) IMG_3248 (Kopiowanie) IMG_3257 (Kopiowanie)

9. NAJGORĘTSZE MIEJSCE, W KTÓRYM BYLIŚMY – PUSTYNIA ATACAMA W CHILE

IMG_1713 (Kopiowanie) IMG_1847 (Kopiowanie) IMG_1905 (Kopiowanie)

10. NAJZIMNIEJSZE MIEJSCE, W KTÓRYM BYLIŚMY – 3-DNIOWY POBYT NA WYS. NIEMAL 5 TYS. M N.P.M. W BOLIWII W DRODZE DO SALAR DE UYUNI

IMG_1984 (Kopiowanie) IMG_2095 (Kopiowanie) IMG_2371 (Kopiowanie)

Wystarczy już tych kategorii, bo można wyszukiwać ich w nieskończoność, a wciąż kolejne będą przychodzić do głowy. Podsumowując, przebyliśmy z Krakowa przez Amerykę Południową i z powrotem 34 tys. km, natomiast w samej Ameryce Południowej 12,5 tys. km – pieszo, samolotami, autobusami, taksówkami.
W samej Ameryce Południowej mieliśmy 2 loty wewnątrz-kontynentalne z Rio de Janeiro do Foz Do Iguacu i z Puerto Iguacu do Buenos Aires. Pozostałe części trasy pokonywaliśmy autobusami, które jak już pisaliśmy we wcześniejszych wpisach, w Ameryce Południowej są bardzo komfortowe.
Za bilet z Malagi do Sao Paulo i z Limy do Paryża zapłaciliśmy w sumie 1004 zł na osobę. Udało się to dzięki wielokrotnemu szperaniu przez nas za lotami i promocji linii Iberia. Za loty z Rio do Foz do Iguazu linią LAN zapłaciliśmy 571 zł za osobę, zaś za lot z Puerto Iguazu do Buenos Aires 569 zł za osobę. Dodatkowo mieliśmy lot Ryanairem z Krakowa do Malagi (278 zł na osobę) i z Paryża do Krakowa (180 zł na osobę).
Po przeliczeniu wszystkich kosztów tego wyjazdu – samolotów, autobusów, noclegów, biletów wstępu, dodatkowych wycieczek, wyżywienia wyszło nam 8000 zł na osobę. Dla porównania z biurem podróży za wycieczkę zorganizowaną do Rio de Janeiro, Wodospadów Iguazu, Buenos Aires płaci się od 11 tys. zł. Za wycieczkę do Limy, Machu Picchu, Cusco, Jezioro Titicaca, Salar de Uyuni, Pustynię Atacama i Santiago de Chile z biurem podróży płaci się od 12 tys. zł. Razem wychodzi więc dużo więcej. Dodatkowo jest to wycieczka od-do, gdzie można zobaczyć tylko to, co przewodnik pokaże i gdzie kierowca zawiezie. Nie poznaje się prawdziwej Ameryki Łacińskiej.
My przede wszystkim dzięki tej wyprawie mogliśmy zobaczyć wiele niesamowitych miejsc, o których zobaczeniu marzyliśmy od lat. Poznaliśmy po drodze mnóstwo fantastycznych, uśmiechniętych ludzi, nie tylko backpackersów, zmierzających tą samą trasą, co my, ale także lokalnych ludzi, którzy, choć była między nami bariera językowa i kulturowa, zawsze byli gotowi do pomocy i służyli uśmiechem i gościnnością. Spróbowaliśmy mnóstwa lokalnych przysmaków, o których w Europie nikomu się nie śniło i aromatów, które Europie są całkowicie obce. Mogliśmy przejść się po najsłynniejszej plaży Oceanu Atlantyckiego- Copacabanie i Ipanemie i oglądać sambę tańczoną przez Brazylijczyków, oglądać wygraną Polaków z Brazylijczykami w Mistrzostwach Świata w siatkówce przy piwie razem z Brazylijczykami, napawać się widokiem nieziemskich wodospadów Iguazu i wejść pod jeden z wodospadów, by być przemoczonym do suchej nitki, oglądać tango argentyńskie przy akompaniamencie akordeonu i pianina popijając argentyńskie wino, zobaczyć winiarnie Mendozy- najsłynniejszego regionu winiarskiego w Argentynie, podziwiać ośnieżone szczyty And w drodze z Argentyny do Chile, spacerować pośród kolorowych graffiti w Valparaiso i oglądać panoramę Santiago de Chile otoczonego szczytami Andów, przejechać autobusem 22 godziny, gdy każdej godziny krajobraz zmieniał się z zielonego, winiarskiego w coraz bardziej pustynny, jechać rowerem przez Pustynię Atacama i unosić się na powierzchni lodowatej laguny pośrodku pustyni, pić herbatę z Koki na granicy Chile-Boliwia na wysokości ok. 4500m n.p.m., zachwycać się księżycowym krajobrazem dzikiej i mimo wszystko wciąż nieodkrytej Boliwii w drodze do Salar de Uyuni, spać na wys. 5000 m n.p.m. w domu zrobionym z soli i oglądać lamy o wschodzie słońca, bawić się perspektywą na największym solnisku na Ziemi, błąkać się po magicznych uliczkach La Paz, gdzie z każdego sklepiku, knajpki unosi się coraz bardziej aromatyczny zapach, iść pieszo do Aquas Calientes i stamtąd o 4 rano ruszyć do Machu Picchu, gdzie widoki absolutnie zapierają dech w piersiach, oglądać zachód słońca na wzgórzu nad jeziorem Titicaca popijając wino, zjeżdżać na desce z wielkich wydm w Huacachinii, a później jeść obiad i pić piwo w przytulnej oazie w pełnym słońcu, podziwiać pingwiny i lwy morskie w Islas Ballestas, wreszcie z zazdrością spoglądać na paralotniarzy unoszących się nad Miraflores w Limie… Te i wiele innych wspomnień wywołują błysk w naszych oczach i ciepło na sercu. Tych chwil nikt nigdy nam nie zabierze i warte to było wszelkich wyrzeczeń i każdych pieniędzy. Wróciliśmy jako inni ludzie – ludzie z bagażem doświadczeń, pełni wytrwałości i siły na kolejne podboje. Wiemy też, że musimy wrócić do Ameryki Południowej najprędzej, jak się da. Bowiem jest to kontynent absolutnie niesamowity dzięki swojej naturze, historii, uśmiechniętym ludziom, fantastycznym widokom i wciąż niewielkiej liczbie turystów. My na pewno wrócimy do Ameryki Południowej, gdyż wciąż mamy niedosyt i wciąż czeka na nas całe mnóstwo miejsc do odkrycia. I z naszej strony zachęcamy każdego do podróży w ten rejon świata. Nikt tego nie pożałuje.

 

Wpis ten dodajemy z autobusu do Warszawy, gdyż rano lecimy na podbój Azji – Tajlandii, Kambodży i Wietnamu! 🙂

IMG_9956 (Kopiowanie)

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s