Siem Reap i Angkor Wat – Kambodża

W Kambodży wylądowaliśmy po godzinie lotu z Bangkoku i od razu zauważyliśmy małą różnicę między Tajlandią a Kambodżą – otóż tutaj monopol nie jest niczym dziwnym. Już na lotnisku można się o tym przekonać – wszystkie środki transportu z lotniska do Siem Reap należą do jednej tylko firmy, nie ma możliwości dostania się do miasta w inny sposób niż kupując bilet właśnie od nich. Nie ma też możliwości negocjacji ceny- jest stała i albo ją akceptujesz albo idź na nogach. Ostatecznie zapłaciliśmy 10 dolarów w sumie za busa dla naszej 6stki i dojechaliśmy do hostelu, po drodze kupując już bilety na autobus do Sihanoukville, skąd mieliśmy płynąć na wyspę Koh Rong.

W hostelu od razu wynajęliśmy rowery na następny poranek, by objechać kompleks świątynny Angkor Wat. Szybko rzuciliśmy bagaże i jeszcze poszliśmy obejść na szybko miasteczko nim położymy się spać.

Ostatecznie spaliśmy jakieś 3 godziny, gdyż pobudkę zaplanowaliśmy na godzinę 4, a na rowerach ruszyliśmy o 4:30 – ciemnica jakich mało, jedzie się przez dość bujny busz, nie muszę chyba mówić, że o latarniach i światłach w rowerze można zapomnieć 🙂 ale chcieliśmy dotrzeć do pierwszej świątyni jeszcze przed wschodem słońca.

Świątynie pochodzą z XII wieku ku czci hinduskiego bóstwa Wisznu. Prócz niesamowitego jak na te czasy budownictwa, świątynie wyróżniają niebagatelne reliefy, wykonane w bardzo subtelny sposób, a które zachowały się do dziś.

Niektóre ze świątyń zdążyły wtopić się w drzewa, które obrosły świątynie, ale też ich korzenie częściowo je zdewastowały.

Nie będziemy się tu nadto rozpisywać na temat świątyń, gdyż tak samo, jak w przypadku Machu Picchu wydaje nam się, ze zdjęcia, choć i tak nie oddają rzeczywistych widoków, choć w części pokażą piękno tychże świątyń. Ot, wystarczy zerknąć poniżej…

IMG_6890

IMG_6900

IMG_6909

IMG_6929

IMG_6955IMG_6937

IMG_6960

IMG_6964

IMG_6982

IMG_6987

IMG_6999

IMG_7002

IMG_7030

IMG_7033

Natury nie oszukasz…

IMG_7037

IMG_7051

IMG_7057

IMG_7073

IMG_7096

IMG_7105

A tutaj jeszcze po drodze natknęliśmy się na całe stado małp, które wlazły nam na rowery i ciężko się było ich pozbyć. Były na tyle oswojone, że można je było karmić z ręki i na tyle bezczelne, że gdy staraliśmy się im ograniczać dawki to wyrywały nam całoość z ręki 🙂

IMG_7123

IMG_7133

IMG_7134

Ostatecznie objechaliśmy większość świątyń na rowerze i zrobiliśmy w tym gigantycznym upale jakieś 30km na rowerze. Byłoby to nic, gdyby nie 34 stopnie i wilgotność na poziomie 94 %. Wróciliśmy do hostelu, wypiliśmy piwko, zjedliśmy i ruszyliśmy w drogę na wybrzeże autobusem z dwupiętrowymi łóżkami. Mieliśmy jechać 12h, ostatecznie poszło nam koło w autobusie i jechaliśmy 15h, ale w sumie i tak całą drogę przespaliśmy. Koszt takiego autobusu to 16 dolarów, przy okazji  miejsca leżące, klimatyzacja i na dolnych łóżkach towarzystwo karaluchów, ale przygoda przygodą 🙂

IMG_7142

IMG_7147

Z racji tego, że mamy problemy z naszym komputerem i musimy korzystać z Konradowego kompa, nasze wpisy będą lekko ograniczone jeśli chodzi o treść. niestety nasz komputer się popsuł, ale będziemy się starać o regularne wpisy ze zdjęciami.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s